Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Projekt: MyCork Artystycznie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Projekt: MyCork Artystycznie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 21 marca 2016

Kiermasz Wielkanocny w St. Augustine's Church

W minioną niedzielę po Mszach Św. w języku polskim w przedsionku St. Augustine's Church w Cork miał miejsce Kiermasz Wielkanocny organizowany przez Agnieszkę Chwaję, prowadzącą grupę MyCork Artystycznie. Kiermasze świąteczne (bożonarodzeniowe i wielkanocne) organizowane są w tym miejscu dwa razy w roku, do tej pory odbyły się siedem razy, ten - był już ósmy. Tradycją jest również przekazywanie części dochodu z kiermaszu na wybrany cel charytatywny.

/Powyżej: osoby biorące udział w kiermaszu/

Jak zwykle na kiermaszu można było nabyć palmy, baranki, świąteczne kartki a także dekoracje wielkanocne przygotowane przez lokalnych polskich rękodzielników. Nie zabrakło również polskiego miodu z rodzinnej pasieki, świeczek z wosku pszczelego, propolisu, itp.

Tradycją jest już, że część dochodu z każdego kiermaszu przeznaczona jest na wybrany cel charytatywny. Do tej pory udało się zebrać kwotę 2722,39 euro, którą przeznaczono dla: Marcinka chorego na neuroblastomę, Children's Leukaemia Association w Cork, Alicji walczącej z chorobą nowotworową, bliźniaków Kuby i Maćka którzy urodzili się z mózgowym porażeniem dziecięcym, ciężko i przewlekle chorego Artura, Fundacji "Dla Polonii" pomagającej młodzieży polskiego pochodzenia ze Wschodu, oraz na rzecz Przedszkola Specjalnego nr 100 w Krakowie dla niepełnosprawnych dzieci.

Tym razem datki w kwocie 181,49 euro uzyskane ze sprzedaży za "co łaska" specjalnie przygotowanych na ten cel babeczek - przekażemy na salę integracji sensorycznej dla Stowarzyszenia na rzecz Dzieci i Młodzieży z Niepełnosprawnością Intelektualną "Razem z Czwórką" przy SOSW nr 4 w Krakowie.

Zdjęcia z tegorocznego kiermaszu można zobaczyć tutaj: LINK.

niedziela, 14 czerwca 2015

MyCork Artystycznie : "Malowanie na jedwabiu"

W niedzielę, 14 czerwca b.r. w godzinach 14:00-17:30 w malej salce na parterze kościoła St. Augustine's Church przy Washington Street w Cork odbyły się XXIV warsztaty MyCork Artystycznie pt. "Malowane na jedwabiu ".

Prowadzącą nasze zajęcia była Anna Szwarc, aktywna uczestniczka warsztatów, prowadząca bloga Kotbury, na którym pokazuje jak można szyć, szydełkować, haftować, a także inspiruje,  pokazując  przecudne pomysły na wystrój wnętrz oraz  na cudowne dodatki, tj. szydełkowe zabawki, narzuty czy kolorowe  poszewki na poduszki. Jak się okazuje malowanie na jedwabiu to bardzo efektowna a zarazem w miarę prosta do opanowania technika zdobnicza. Oczywiście praktyka czyni mistrza, ale przecież od czegoś trzeba zacząć.


Jedwab jeden z najbardziej kobiecych materiałów przeżywa swój renesans. Dziś wiemy, że powstaje on dzięki pracy jedwabników, uzyskiwany jest z kokonu jedwabnika morwowego lub jedwabnika dębowego, ale długie stulecia Chińczycy trzymali sposób jego wytwarzania w głębokiej tajemnicy. Tkaniny jedwabne charakteryzują się połyskiem, są gładkie, śliskie, wiotkie, miękkie, lekkie, cienkie i bardzo przyjemne w dotyku. Jak podają źródła z Chin jedwabnictwo trafiło do Persji i Japonii. Z Sycylii natomiast rozprzestrzeniło się na Hiszpanię i resztę Włoch.

Początki sztuki malowania jedwabiu sięgają II wieku naszej ery i zaczęły rozwijać się w Indiach. Główną techniką upiększania jedwabiu była wówczas metoda woskowa. Sztuka ta osiągnęła szczyt swojej popularności w XVII-XIX wieku.Najpopularniejsze były wtedy jedwabne obrazy i portrety, które wieszano na ścianach jako element dekoracyjny. Zaczęło się wiec od wyrobów dekoracyjnych, w późniejszym czasie stał się elementem stroju. W niektórych państwach, np. na Jawie malowanie jedwabiu pojawiło się ok. 200 lat później. Do Europy trafiło z Rosji carskiej, a pojawiło się po raz pierwszy we Francji ok. 1920 roku. Po okresie rewolucji amerykańskiej, ręcznie malowany jedwab zaczął stanowić popularny trend również w USA.

Ręczne malowanie jedwabiu w Polsce zaczęło stawać się popularne od niedawna. Wyroby jedwabne to produkt luksusowy, a zatem cieszący się zainteresowaniem zarówno młodych kobiet, pragnących podkreślić swoją indywidualność, jak i dojrzałych pań, które dobrze pamiętają czasy świetności jedwabnych chust, szali i apaszek z czasów swej młodości.

Na początku zajęć Ania przedstawiła nam zagadnienia teoretyczne związane z techniką malowania na jedwabiu. Podstawą rozpoczęcia pracy jest by dobrze naciągnąć jedwab na drewniany tamborek ( przyrząd służący do wyszywania) , bądź na zwykłą ramkę na zdjęcia. Oczywiście równie dobrze można posłużyć się ramką własnoręcznie zrobioną ze sklejki. Najważniejsze by materiał był dobrze naciągnięty i miał przestrzeń pod spodem. Potem prowadząca pokazała  jak używać specjalnej  konturówki, która nie pozwala, aby farba się rozpływała i łączyła z innymi kolorami. Ania pokazała jak używać specjalnych  farb, jak nanosić je cieniutkim pędzelkiem, by sprawnie cieniować kolory oraz by nie powstawały brzydkie zacieki. Dzięki temu można stosować kontrastowe kolory obok siebie i wychodzą z tego bardzo piękne rzeczy. Nie tylko kobiety je cenią, ale wszyscy, którzy lubią oryginalne wyroby, na dodatek wykonane ręcznie.

Malowanie na jedwabiu jest to stara, coraz bardziej rozpowszechniona technika zdobienia ubrań, szali czy obrazów. Jedwab jest niezwykle wdzięcznym materiałem, który w połączeniu z poczuciem smaku i wyrafinowania potrafi przeistoczyć się w prawdziwe dzieło sztuki. Jedyne i całkowicie niepowtarzalne - takie są właśnie przedmioty namalowane na jedwabiu. Namalowany jedwab można oprawić w ramki i powiesić na ścianie, można zrobić szal, apaszkę a nawet nanieść wzór na strój. Po prostu malowany jedwab znów w modzie.

Agata Stodułko

niedziela, 5 października 2014

XX warsztaty MyCork Artystycznie: szydełko - igielnik

W niedzielę, 5 października po długiej wakacyjnej przerwie odbyły się kolejne, okrąglutkie XX warsztaty grupy MyCork Artystycznie.

Pomimo deszczowej pogody zebrało się kilka chętnych pań na testowanie swoich możliwości. Do łask wróciło szydełko o rozmiarze 3 i 4 mm. Niektóre z nas wyciągnęły je ze schowka, część zakupiła, a jeszcze inne pożyczyły od Ani Szwarc - miłośniczki wszelakich robótek ręcznych, głównie szydełka, która miała przyjemność poprowadzić te zajęcia. To były już 4 zajęcia z szydełkowania prowadzone przez Anię znaną jako KotBury. Więcej informacji o Ani i jej twórczej działalności znajdziecie na blogu: kotburykot.blogspot.com.


Dziewczyny, które oswajały się z szydełkiem mogły liczyć na pomoc Ani, która z żelaznymi nerwami, krok po kroku tłumaczyła tę technikę. Szydełkowanie to zajęcie, które niestety wymaga sporej cierpliwości.
Każda z uczestniczek otrzymała wzór afrykańskiego kwiatka, wg którego tworzyła swoje dzieło, czyli IGIELNIK – temat ostatnich warsztatów. Według www.sjp.pl igielnik to pojemnik służący do przechowywania igieł (szpilek) lub ozdobna poduszeczka do wbijania igieł celem uchowania ich w porządku i jednym miejscu.

Do wyboru były różne kolory włóczek ufundowane przez Stowarzyszenie MyCork. Po wybraniu ulubionego koloru, zaczynając od oczek łańcuszka poprzez słupki i półsłupki powstały piękne kolorowe afrykańskie kwiaty. Motyw ma kształt sześciokąta, który idealnie nadaje się do łączenia ze sobą. Można wyczarować różne formy – poduszki, koce, sukienki, chusty, torebki czy nawet zabawki. Afrykański kwiat może też służyć jako podkładka pod kubek.

Do igielnika wystarczą dwa jednakowe elementy, które należy zszyć ze sobą. Potem wypełnić watoliną i cieszyć się z gotowego wyrobu. Choć tylko nielicznym udało się dokończyć ich dzieło, część z uczestniczek dostała zadanie domowe – dokończyć igielnik, to i tak wszystkie dziewczyny były zadowolone z efektu końcowego.

Zajęcia odbyły się w miłej i przyjaznej atmosferze w salce na parterze kościoła St. Augustine’s przy Washington Street w Cork.

Tatiana Juda

niedziela, 20 lipca 2014

XIX Warsztaty MyCork Artystycznie - Patchwork

W niedzielę 20.07.2014 odbyły się kolejne, wyczekiwane jak zwykle warsztaty. Tym razem pani Krystyna Frąckowiak podzieliła się z nami swoim doświadczeniem w dziedzinie rękodzieła nazywanej patchwork.

Jeszcze dwa wieki temu patchwork kojarzył się z biedą i ubóstwem gdyż był metodą łatania odzieży i innych tkanin domowych różnego rodzaju i kształtu resztkami materiałów. Następnie metoda ta trafiła do bardziej dostatnich domów w formie dekoracji. Teraz jest już prawdziwą dziedziną sztuki a materiały i przybory przydatne do jej tworzenia  bywają bardzo kosztowne. Są to m.in. specjalistyczne maszyny do szycia, maty, noże do cięcia materiałów oraz bardzo urozmaicone w kształtach linijki. Na rynku znaleźć można również wiele książek i czasopism poświęconych tej technice, dzieki pani Krystynie miałysmy okazję poznac kilka z takich wydawnictw. Ponadto panie zajmujące sie patchworkiem profesjonalnie tworzą rownież własne, autorskie projekty.


Ponieważ jest okres wakacyjny było nas tym razem naprawdę niewiele ale nie zmienia to faktu, że wszystkie uczestniczki były bardzo zaangażowane w swoje projekty. Z materiałów udostępnionych nam na warsztatach wykonywałyśmy kuchenne podkładki i każda z pań miała swoją koncepcję dzięki czemu powstały niepowtarzalne prace.

Pani Krystyna uprzedziła nas, że sztuka ta wymaga wiele cierpliwości i nie sposób się z nią nie zgodzic, kawałki materiałów, najlepiej bawełny muszą być wycięte bardzo precyzyjnie a każdy zszyty fragment projektu musi zostać dodatkowo dokładnie rozprasowany. Nie zmienia to faktu, że panie uczestniczące w warsztatach jak zwykle spędziły miło i twórczo niedzielne popołudnie a ewentualne trudnosci podniosły jedynie satysfakcję z wykonanej pracy.

Wszystkie materiały jak zwykle w przypadku warsztatów zostały w całosci zakupione z funduszu MyCork Artystycznie i udostępnione nieodpłatnie uczestniczkom warsztatów. Szczególne podziękowania należą się księżom z kościoła St. Augustin za  udostępnienie tym razem sali na parterze budynku co było dużym udogodnieniem ponieważ każda z uczestniczek miała ze sobą maszynę do szycia.

Więcej zdjęć z warsztatów można zobaczyć w galerii MyCork na fb: LINK.

Julita Budzisz

niedziela, 11 maja 2014

XVIII Warsztaty MyCork Artystycznie - biżuteria z filcu

W niedzielę 11 maja b.r odbyły się kolejne, tym razem już XVIII warsztaty grupy MyCork Artystycznie. Były to pierwsze warsztaty, podczas których uczestniczki wykonały swoją własną biżuterię z filcu, choć z filcem miałyśmy do czynienia już wcześniej.

Naszym gościem była Anna Szala-Zatorska, która zajmuje sie rękodziełem różnego typu, a jak sama mówi najbardziej lubi obdarowywać ludzi swoimi własnoręcznie wykonanymi rzeczami. Wyplata kosze i lepi garnki, tworzy oryginalną biżuterię. Na niedzielnych warsztatach pokazała uczestniczkom jak samodzielnie zrobić biżuterię z filcu, co jak się okazało było zadaniem dla każdego, choć z początku nie łatwym.

Warsztaty odbyły się na Washington Street w sali na piętrze kościoła St. Augustine's Church w Cork w miłej, przyjaznej atmosferze. Jak zawsze zajęcia cieszyły się ogromnym zainteresowaniem, ze względu na ich temat. O filcu mówiliśmy już przy okazji poprzednich warsztatów i wtedy dowiedzieliśmy sie o tym materiale interesujących rzeczy. Przypomnijmy, że filc powstał za sprawą Noego i jego Arki. Noe wyścielał pokład arki owczą wełną, a zwierzęta przebywające na niewielkiej powierzchni stąpały po wełnie każdego dnia w wilgotnym otoczeniu. Gdy owce opuściły Arkę oczom Noego ukazał się filcowy dywan. Według innej historii św. Klemens, będący patronem filcarzy, obtarł swe nogi, w drodze na pielgrzymkę, dlatego umieścił w swym sandale kawałek wełny, żeby nie uwierało go obuwie. Po pewnym czasie za sprawą potu i tarcia wełna uległa sfilcowaniu.

Przedmioty wykonane z filcu stają się coraz modniejsze – wśród nich królują dekoracje, biżuteria oraz torebki. Doskonale nadają się na prezent. Jak się okazało nie trzeba od razu biec do sklepu. Możemy sprawić radość i sobie i bliskim robiąc ozdoby własnoręcznie. Anna chętnie pomagała i cierpliwie odpowiadała na pytania bardzej dociekliwe. Na zajęcia przyniosła szklane i drewniane koraliki, które pięknie dopełniły tworzone przez nas małe dzieła. Dzięki niej w krótkim czasie dowiedziałyśmy się jak można zrobić kolczyki i naszyjnik z filcu. Ta praca sprawiła nam ogromną radość. Któraż z nas nie chciała mieć pięknej, oryginalnej biżuterii z filcu - wyjątkowej, kolorowej i niezwykle lekkiej?

Jeszcze do niedawna biżuteria kojarzyła nam się wyłącznie z naszyjnikami, bransoletkami i kolczykami wykonywanymi ze złota i srebra. Obecnie natomiast coraz większą uwagę przykuwają oryginalne ozdoby, które powstają chociażby z kolorowego filcu. Filc to materiał niesłychanie lekki i miękki, a wyjątkowość filcowej biżuterii tkwi przede wszystkim w jej uroku i unikatowości. W ofertach wielu sklepów można dostać filc przeróżnych kolorów, niepowtarzalnych i pięknych, i tylko od tego jak podpowie nam wyobraźnia i własny zmysł estetyczny zależy to jakiego koloru i kształtu powstaną kolczyki czy naszyjniki.

My z pomocą Anny robiłyśmy zawijane , przypominające kolorowe ślimaczki, okrągłe kolczyki oraz kolczyki w kształcie kwiatków. Muszę przyznać, że nie było dziś osoby, która byłaby niezadowolona, taka biżuteria pozwoli nam bowiem pięknie wyglądać. Kolczyki i naszyjniki z filcu to ozdoby, które z całą pewnością przypadną do gustu kobietom ceniącym elegancję oraz oryginalność, a chyba nie ma kobiety, która nie chciałaby w każdej sytuacji prezentować się niepowtarzalnie. Unikatowe kolczyki z filcu stanowią pełen wdzięku i uroku dodatek, który znakomicie sprawdzi się zarówno na co dzień, jak i na wyjątkowe okazje.

Koordynatorem warsztatów jest Agnieszka Chwaja, ktora była inicjatorem takich spotkań. Więcej zdjęć z warsztatów można zobaczyć w naszej galerii na fb: LINK.

Agata Stodułko